2111

postapocalyptic game

no country for morons

...game trailer...

deep development bleeding edge

spam-kontakt: 2111kontakt@gmail.com

w domenie 2111.pl nie ma żadnego adresu email!

Informacja

Eee.. No tamten teges...

Najświeższe aktualności znajdują się na dole. Są po prostu dopisywane. Tak, w porządku chronologicznym. Nie, inaczej nie będzie.


5 listopada 2010

Tak! Projekt 2111 żyje! I ma się dobrze. Niestety "obiektywne trudności" napotykane na drodze jego tworzenia sprawiają, że zmienia on formę dość często, co wiąże się z przeprojektowywaniem większości od początku. Zaczęło się od tego...

Nie, nie będzie wam tu nikt zdradzał, od czego się zaczęło! Można za to powiedzieć, że początkowo w planach było zakodowanie systemu, samego silnika rozgrywki. Jednak wspominane wyżej "obiektywne trudności" (chociaż nie są to żadne obiektywne trudności, po prostu podoba nam się to sformułowanie i dlatego go używamy; bardziej jest to lenistwo, zajmowanie się setkami innych rzeczy, które W Życiu Są Ważniejsze) uświadomiły nam, że zacząć należy od czegoś zupełnie innego: od opracowania realiów świata rozgrywki. Wybór technologii, zaprogramowanie elementów rozgrywki czy też oprawa graficzna - to są już elementy wtórne!

Ktoś może się głowić: "O co właściwie w tym chodzi? Czym jest to 2111?" Cóż... Nie ma na tak postawione pytania jednoznacznej odpowiedzi. W założeniach jest to... Coś w rodzaju fan-fiction? Po części. Ma to być (tak, dobrze powiedziane - ma być, bo jeszcze nie jest i najstarsi górale nie wiedzą, kiedy będzie) swoiste RPG turowo-tekstowe. Taka namiastka pen-and-paper RPG, które zakłada dużo większą interakcję ze światem (w tym i innymi graczami) niż cRPG. Osadzane jest (tak, dobrze widzicie - "osadzane", został tu użyty tryb niedokonany) w realiach popularnie zwanych post-apo, związanych luźno z oryginalną serią cRPG ze stajni Black Isle Studios: Fallout. Dlaczego oryginalną serią? Ponieważ produkt Bethesdy (tfu, na pohybel!) znany jako Fallout 3 z oryginalną serią nie ma wiele wspólnego, jest raczej rozrywką dla rozwydrzonych dzieciaków, którym rodzice kupili na urodziny jakieś konsole. Produkt masowy dla niedzielnych graczy, niestety.

Ktoś mógłby pomyśleć, dlaczego... (i tu piszącemu te słowa urwał się wątek, nie pamięta co chciał powiedzieć - to są skutki nieprzespanych nocy). Zmieniając zaś temat, ktoś mógłby pomyśleć dlaczego nie używa tu nikt określenia MMORPG? Dlatego, że ten akronim rozwija się w sposób następujący: Massively Multiplayer Online Role-Playing Game. Czy ktoś zwrócił w ogóle uwagę na pierwsze słowo? Brzmi ono "massively" - i ono nas przeraża. Nikt nie chce tu niczego robić na "masową" skalę. Ideowo bliżej do MUD-a. A co znaczy MUD, to już sami musicie wiedzieć (albo się dowiedzieć, wyszukiwarki internetowe nie gryzą, naprawdę!)

Wracając zaś do sedna sprawy - 2111 to rok, w którym postanowiono osadzić początek tego skromnego projektu. I przenieść całą akcję do... Europy. WTF?! Tak, do Europy. Stąd też owe wymieniane na samym początku "obiektywne trudności", które sprawiają tyle kłopotu. Na szczęście otuchy dodają nam słowa Chrisa Avellone'a, człowieka-legendy, jeśli chodzi o świat Fallouta:

"Penguins are dead, elephants and hippos are unknown, and there's no documentation on whether they are alive and kicking or not. Feel free to play around with FEV and species survival to suit the story. Mutated hippos would be interesting. Mutated penguins probably wouldn't be.

For anyone doing fan fiction or campaign stuff for Fallout, my recommendation would always be to do whatever makes the story or campaign better - strict adherence to the Fallout genre might kill some good ideas for a story or (in role-playing games) lessen a cool playing experience for your players."

(cytat zaczerpnięty z Fallout Bible 5)

Bolejemy nad losem pingwinów. Co jednak dalej? Rok 2111 jest wetknięty w okres, kiedy Master (aka Richard Grey aka Richard Moreau) skupia się na budowaniu swojej armii i eksperymentach, sam cudem (sic!) przeżywszy kąpiel z bąbelkami marki FEV. Czyli jeszcze przed wydarzeniami znanymi z oryginalnej serii Fallout. To jednak dzieje się w USA, a w tym czasie Europa... No właśnie, niewiele wiadomo na temat Europy, oprócz tego, że wyniszczona wojną o surowce z Bliskim Wschodem została doprowadzona do ruiny jeszcze przed Wielką Wojną (The Great War). Informacje są skąpe, a tym samym dają pole do popisu wariatom, którzy zabierają się za projekt 2111. Nie wiadomo jak mocno Europa ucierpiała w Wielkiej Wojnie. Zatem? Cierpliwym pozostaje czekać aż (za N lat) projekt 2111 ruszy. Może zdążymy w ciągu stu lat, które przed nami! Niecierpliwi zaś mogą podniecać się Falloutem 3 (tfu, na pohybel!) i nie czekać.

PS Tak, słyszeliśmy o Fallout: Nev Vegas. Tak, wiemy, że za tą produkcją stoi Obsidian Entertainment. Tak, wiemy że Chris Avellone i cała masa falloutowych guru maczała w tym palce (dłonie i ręce też, aż po same łokcie). Nie, nie mamy jeszcze wyrobionego zdania na ten temat.

PS 2 Piszący te słowa jest w takim samym wieku, w jakim był Chris Avellone kiedy pracował nad Falloutem 2. Tak na osłodę starości, nie po to, żeby się do niego porównywać...

PS 3 Jeśli ktoś koniecznie chciałby zadać jakieś dodatkowe pytania, może uczynić to drogą mailową: 2111kontakt@gmail.com, nikt jednak nie gwarantuje, że będziemy na tyle jasno myśleć, żeby na wszystkie odpowiedzieć prawidłowo.

PS 4 Nie, nie odpowiemy na pytania dotyczące "trailera". To jest żart, tak na marginesie mówiąc. Jeśli was nie śmieszy... Ubolewamy nad tym faktem. Nam wydaje się śmieszny.

PS 5 Naprawdę ubolewamy nad losem pingwinów.

PS 6 Nie, nie wiemy co z łosiami i dziobakami! Ciągle nad tym myślimy.

PS 7 Nie, jesteśmy na ogół trzeźwi, za to niewyspani. Ten projekt pochłania nasz wolny czas, który normalni ludzie przeznaczają na spotkania z przyjaciółmi, wyjścia na piwo czy do kina, czy też na konsumpcję związków małżeńskich.


28 października 2011

Z niepokojem stwierdziliśmy, że minął blisko rok odkąd tu coś zaktualizowaliśmy. Szczerze powiedziawszy nie ubolewamy nad tym faktem, prace toczą się własnym, sobie właściwym i niezbyt wartkim tokiem spraw.

Podanego wyżej maila czasami nam się sprawdzać nie chciało, cóż jednak poradzić. Jednak po tych nielicznych kilku listach, jakie otrzymaliśmy, musieliśmy poczynić pierwsze solidne założenia. "Po pierwsze primo", kiedy projekt już będzie otwarty, wprowadzony zostanie cenzus wieku i pełni władz umysłowych. Pierwszy z nich (dotyczący wieku, granicę prawdopodobnie ustalimy na poziomie "ukończone 21 lat") będzie w przypadku naszych wątpliwości co do prawdziwości oświadczenia, weryfikowany za pomocą potwierdzonych notarialnie kopii przynajmniej dwóch dokumentów tożsamości z widoczną datą urodzenia. Drugi będziemy weryfikować kierując pacjenta do współpracującego z nami sztabu lekarzy psychiatrów, spadkobierców spuścizny doktora Mengele.

Serio, nie wiemy jak ten świat jeszcze się utrzymuje w stanie równowagi, kiedy żyje na nim tylu idiotów. Przynajmniej los tak sprawił, że do nas pisali sami idioci. Dziękujemy i pozdrawiamy.

Natomiast "po drugie primo", będziemy wredni, będziemy złośliwi i głupotę będziemy tępić z niewymuszoną gracją.

Co natomiast dzieje się z samym projektem 2111? Żyje. I ma się dobrze. We wczesnej fazie "pre-alfa-beta-gamma" już coś się komuś udaje wydłubać. Jendak nie szukamy nikogo do pomocy, sorry ludziska. Mamy swoją zaufaną ekipę, jeśli będą zachodzić jakieś zmiany, to tylko i wyłącznie na zasadzie rekomendacji/zaproszeń. Żadnych ludzi z ulicy. Żadnych magików i speców od wszystkiego. Słomiany zapał wsadźcie sobie tam, gdzie plecy tracą swą szlachetną nazwę.


ostatnia aktualizacja: 28.10.2011 (DD.MM.YYYY, żeby nie było wątpliwości)